Twoi handlowcy nie są leniwi. Masz problem ze strategią. W latach osiemdziesiątych każdy, kto miał towar, miał klientów. W latach dziewięćdziesiątych wystarczyła wytrwałość — rynek konkurencyjny dopiero startował, więc szef mówił po prostu: dzwoń, pisz oferty, jedź na…
Poradnik managera
Tu znajdziesz serię artykułów i publikacji dla managerów, w których dzielimy się naszymi osobistymi doświadczeniami w zarządzaniu zespołami i efektywnej komunikacji w biznesie.
Doświadczony handlowiec nie realizuje targetów (case study)
Doświadczony handlowiec nie realizuje targetów. Czy to wina handlowca? A może menedżera? Analiza case study z pracy z zespołem sprzedaży.
Czy to wina Milenialsów?

Napotykając trudności w zarządzaniu, w pierwszym odruchu szukamy winnego naszych kłopotów. Świetnie nadają się do tego „Milenialsi”. Jak twierdzą niektórzy, mają wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach, przekonanie o własnej wyjątkowości, niską lojalność, nadmierne oczekiwania, awersję do krytyki… Znalezienie winnego jest jednym ze sposobów obrony przed zmianą. Uniknięcia dysonansu poznawczego: czy jestem dobrym, skutecznym liderem?
Jak być szefem na „rynku pracownika”?
W ostatnim czasie bardzo często spotykam się z pytaniami, jak być efektywnym szefem na „rynku pracownika” – w sytuacji, gdy kandydatów do pracy jest mniej, niż wakatów. Tym bardziej, gdy ton na rynku pracy co raz mocniej nadają „milenialsi”, a od niedawna także „pokolenie Z”. Ponoć cechuje ich wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach, przekonanie o własnej wyjątkowości, niska lojalność, nadmierne oczekiwania oraz silna awersja wobec krytyki…
To jest oczywiste…

W swojej karierze zarządzałem różnymi zespołami. Zarówno małymi, jak i bardzo dużymi. Złożonymi z ludzi o zróżnicowanym doświadczeniu i różnym stażem w firmie. Niezależnie od tego zauważałem jednak pewne prawidłowości w komunikacji między mną, a zespołem oraz poszczególnymi osobami. Miały one wpływ na efektywność zespołu.
Ale miały też wpływ na mnie – menedżera. W szczególności, czy mój poziom emocji rósł, czy był na stabilnym poziomie. Wynikało to najczęściej z rozbieżności między oczekiwaniami, jakie miałem wobec moich pracowników, a ich odbiorem całej sytuacji.
Przykładowo, kiedyś powiedziałem do jednego z pracowników:
– Przyślij mi raport do czwartku.
Wydawało mi się, że sprawa jest oczywista. Tym bardziej, że pracownik potwierdził, że ten raport przyśle. Mocno się zdziwiłem, gdy we czwartek minęła 17:00, a raportu nie miałem. To był dla mnie pretekst, aby zastanowić się nad „oczywistościami” szefa.
Jak wyrwać z rutyn i nastawień zespół handlowy?

Jakiś czas temu właściciel zaprzyjaźnionej firmy, zarządzający zespołem handlowym, wysłał do mnie e-mail:
Mirku,
Wczoraj przeprowadziłem pierwsze szkolenie dla moich handlowców z zakresu komunikacji handlowej. Omawialiśmy temat: nastawienia. Chciałbym wyposażyć ich w wiedzę i narzędzia: jak wpływać na nastawienia swoje względem klientów i potencjalne nastawienia klientów względem naszej firmy.
Dla mnie nastawienia to wszystko to, co wyobrażam sobie na temat człowieka, z którym mam nawiązać kontakt. To także wszystko to, co ten klient może wyobrażać sobie na mój temat. Nastawienia nie opierają się na faktach, ale na wyobrażeniach. Przykładowo:
– „Pierwszy raz słyszę o tej firmie” – to fakt dla osoby, która wymawia te słowa. Widocznie wcześniej o tej firmie po prostu nie słyszała.
– „To musi być jakaś mała, chałupnicza firemka, bo pierwszy raz o niej słyszę” – to już interpretacja faktu.
Toksyczny pracownik w zespole
Ostatnio, prowadząc konsultacje dla menedżerów różnych branż, coraz częściej dostaję pytania o „toksycznych” pracowników w zespole. Jeden z managerów tak opisał sytuację:
– Mam w zespole pracownika z 8-letnim doświadczeniem. Osiąga wręcz ponadprzeciętne wyniki sprzedażowe. Tyle że ciągle słyszę, że jest zniechęcony i zmęczony. Ten stan trwa właściwie od początku jego zatrudnienia.
Próbowałem mu pomóc: dałem „lepszych” klientów, a ostatnio zaproponowałem dodatkowy, płatny urlop, aby mógł wypocząć. Pracownik obraził się! Stwierdził, że to ja źle zarządzam firmą, a on wyrabia się ze swoimi zadaniami.
Podobne krytyczne uwagi pod moim adresem słyszę od niego już od wielu lat. Ostatnio robi to coraz częściej. Doszło już do tego, że krytykuje mnie otwarcie przy całym zespole.
Jak układać dalszą współpracę z takim „toksycznym” pracownikiem?
Komunikacja instrumentalna i podmiotowa w biznesie

Od wielu lat prowadzę konsultacje i szkolenia dla menedżerów z zakresu zarządzania zespołem. Daje mi to możliwość ciągłego pogłębiania własnych kompetencji oraz poznawania doświadczeń innych szefów.
Zarządzanie pracownikami pokolenia X, Y, Z…
W ostatnim czasie uczestniczyłem w kilku interesujących rozmowach dotyczących trudności w zarządzaniu pracownikami z pokolenia X, Y, C itp. Temat, z którym spotykam się teraz bardzo często. Od razu zaznaczę, że nie zgadzam się z taką stygmatyzacją. Brzmi to w moich uszach dokładnie tak, jak teksty które kiedyś sam słyszałem: Ech ta dzisiejsza młodzież… .
Czy szef może być kumplem?

Nie tak wyobrażałem sobie bycie szefem – w ten sposób zacząłem cykl artykułów o „pułapkach szefa”. Poprzednio opisałem „plecak” szefa. Dziś czas na rozprawienie się z dylematem, który często powraca na szkoleniach menedżerskich:
– Czy szef może być kumplem?
– Czy kumpel może być szefem?
Często szkolę menedżerów, którzy po awansie zaczęli zarządzać zespołem, z którego sami się wywodzą. Zostali szefami własnych kolegów. Mają w związku z tym wiele dylematów:
• Jak zbudować swoją pozycję i autorytet jako szefa w zespole?
• Czy utrzymywać relacje towarzyskie z „kolegami” z zespołu?
• Jak w relacjach z nimi pogodzić życie firmowe i prywatne?
Nie tak wyobrażałem sobie bycie szefem…

Bycie menedżerem, w szczególności na początku, niesie ze sobą wiele różnych pytań, rozterek a także niepewności. I jednocześnie istnieje kilka „pułapek szefa”, które opiszę w kolejnych artykułach. Niektóre z nich to:
- „Plecak” szefa
- Dylemat szef czy kumpel?
- To jest oczywiste…
- Nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja…
- Samotność szefa
W tym artykule zajrzę głębiej do „plecaka szefa”.
