
Czy Twoi handlowcy lub pracownicy działu obsługi klienta mówią Ci, że mają dość „trudnych klientów”? Że klienci są zbyt roszczeniowi, emocjonalni, nic im się nie podoba? Jeśli tak — to ważny sygnał menedżerski. Nie dlatego, że klienci się pogorszyli. Dlatego, że Twój zespół wymaga wsparcia.
Klienci mają dziś dostęp do narzędzi, których dwie dekady temu nie było: portale ocen, media społecznościowe, grupy branżowe. Jeden niezadowolony klient może dotrzeć do tysięcy potencjalnych nabywców w ciągu kilku godzin. Zarządzanie jakością obsługi klienta nie jest tylko kwestią dobrego samopoczucia pracowników — to realne ryzyko dla realizacji strategii biznesowej.
Zanim zaczniesz działać, przeanalizuj trzy obszary:
W zapytaniach ofertowych i rozmowach z menedżerami zespołów sprzedażowych najczęściej słyszę: „Jak obsługiwać trudnego klienta, żeby nie wchodził nam na głowę?” Wtedy pytam: co robi taki trudny klient? I słyszę całą listę różnych wrażeń: nie chce mnie słuchać, jest roszczeniowy, jest niemiły, porównuje nas do konkurencji, nic mu się nie podoba, sam nie wie, czego chce.
Wrażenia te najczęściej nie odnoszą się do faktów — są interpretacjami. Oceniamy zachowania klienta przez pryzmat własnych emocji. Gdy pojawiają się lęk lub złość, szukamy uzasadnień, które potwierdzą, że z nami jest wszystko w porządku, a to klient był „dziwny” lub „trudny”. Te uzasadnienia są formą obrony przed koniecznością rozwoju kompetencji.
W praktyce handlowej kilka typów klientów najczęściej otrzymuje taką etykietę:
Wspólny mianownik? Każdy z nich wymaga czegoś innego od handlowca. I każdy może stać się lojalnym klientem — jeśli zostanie właściwie poprowadzony.
W sytuacji „trudnych” zachowań klienta szybko odpowiedzialnością za nie obarcza się samego klienta. Przypisuje się mu niecne intencje, celową złośliwość czy próbę odreagowania na sprzedawcy swoich frustracji. Zapewne w niektórych przypadkach tak właśnie się dzieje. Jako handlowcy możemy czuć wtedy dyskomfort, często lęk lub złość. „Daje” nam to pełne prawo do „inwazyjnej obrony” wobec klienta — nie chcemy go usłyszeć, więc zalewamy go potokiem słów, zamiast dawać możliwość wyboru — zaczynamy go pouczać.
Przytoczę sytuację, której doświadczyłem niedawno jako klient. Chciałem kupić komputer. Opowiedziałem sprzedawcy, na czym polega moja praca i w jaki sposób chcę go wykorzystywać. A że nie jestem informatykiem, mówiłem swoim językiem. Jednak już po chwili sprzedawca mi przerwał: „No dobrze! To jaki chce pan procesor, jaki dysk i płytę główną?” Odpowiedziałem zgodnie z prawdą: „Nie wiem. Nie znam się na tym.” Na co usłyszałem: „No to musi się pan zastanowić i mi powiedzieć!”
Finał był oczywisty: podziękowałem za poświęcony czas, odwróciłem się i nigdy więcej tam nie wróciłem. Sprzedawca mówił to w dobrej wierze — prawdopodobnie próbował „usprawnić” proces zakupu. Nie tego jednak od niego oczekiwałem.
Moja praktyka trenerska i handlowa wskazuje na kilka kluczowych, często nieświadomych zachowań handlowca, które mogą tak działać na klientów:
→ Konkretne przykłady tego, co prowokuje klientów, opisujemy w cyklu artykułów „Ściąga sprzedawcy”: odcinek 1 — odcinek 5.
Określenie „trudny klient” sugeruje, że to z nim „coś jest nie tak”. Zwalnia tym samym handlowca z odpowiedzialności za wpływ na przebieg komunikacji z klientem. „Klient wymagający” taką odpowiedzialność kształtuje — nazywa kierunek pracy: „staraj się, bo klient tego wymaga”. Ta perspektywa jest rozwojowa, zakłada możliwość wpływu na sytuację i poczucia satysfakcji z pracy w tym trudnym zawodzie.
W naszych szkoleniach z obsługi klienta pracujemy nad konkretną zmianą języka w zespołach: zamiast pytać handlowca „co zrobił klient”, pytamy „co TY możesz zrobić inaczej, tak aby realizować cele handlowe firmy i zadbać o dobrą relację z klientem?”. To nie jest zmiana semantyczna — to zmiana perspektywy, która ma realne przełożenie na wyniki.
Nie ma 100% metod. Jednak umiejętność stosowania pewnych zasad w trakcie obsługi klienta pozwala zdecydowanie zwiększyć szansę osiągnięcia założonych celów. Oto kilka sprawdzonych wskazówek:
Nie każdego — ale znacznie więcej niż się nam wydaje. Badania pokazują, że klient, którego reklamacja została sprawnie rozpatrzona, jest często bardziej lojalny niż ten, który nigdy nie miał problemu. Kluczem jest szybkość reakcji i poczucie bycia wysłuchanym.
Pierwszym krokiem nie jest ripostowanie ani stawianie granic — to eskaluje sytuację. Pierwszym krokiem jest obniżenie własnego tonu głosu i okazanie zainteresowania sytuacją klienta: „Słyszę, że jest Pan/Pani niezadowolony/a — czy może Pan/Pani powiedzieć, co się wydarzyło?” Deeskalacja wymaga ćwiczenia w warunkach kontrolowanych — właśnie dlatego prowadzimy warsztaty z obsługi w trudnych sytuacjach.
Jasno i konkretnie. Klient roszczeniowy zazwyczaj dobrze reaguje na strukturę: „Rozumiem Pana/Pani oczekiwanie. Mogę zaproponować X lub Y — który wariant woli Pan/Pani?” Unikaj negocjowania tego, co niemożliwe — zamiast tego kieruj energię rozmowy na to, co możliwe.
Autor: Robert Kasperczyk
Zapraszamy na nasze szkolenia z obsługi klienta — praktyczne warsztaty dla handlowców i działów BOK. Pomagamy w wypracowaniu efektywnych i adekwatnych do branży standardów obsługi klienta. Pracujemy z uczestnikami nad wdrożeniem tych standardów w praktykę oraz dostosowaniem komunikacji do klienta, jednocześnie wspierając strategię handlową firmy. Zapoznaj się również z naszą ofertą szkoleń sprzedażowych.
Przed wysłaniem komentarza, prosimy o zapoznanie się z naszą polityką prywatności.
Chcesz, by Twój zespół skutecznie radził sobie z trudnymi i wymagającymi klientami? Zapraszamy na nasze szkolenie z obsługi klienta.
0 Comments