Dalej

Nie tak wyobrażałem sobie bycie szefem…

Rafał Mysiorek, Trener STS

Bycie menedżerem, w szczególności na początku, niesie ze sobą wiele różnych pytań, rozterek a także niepewności. I jednocześnie istnieje kilka „pułapek szefa”, które opiszę w kolejnych artykułach. Niektóre z nich to:

W tym artykule zajrzę głębiej do „plecaka szefa”.

Szef między młotem a kowadłem

Prowadząc szkolenia menedżerskie, często składam menedżerom gratulacje: że są szefami, mogą prowadzić zespół, osiągnęli wysoką pozycję. Reakcje bywają zaskakujące. Często słyszę:
Ja sobie to inaczej wyobrażałem… Jeden z menedżerów tak opisał mi swoją sytuację:

– Zawsze chciałem być szefem. Wyobrażałem sobie, że będę miał swoje biuro. Będę miał zgrany zespół, który będzie dla mnie realizować zadania i osiągać wyznaczone cel. A okazało się, że od kiedy jestem menedżerem, pracy mam dwa razy więcej. To dlatego, że jestem trochę między młotem a kowadłem…

Rzeczywiście tak jest. Gdy obejmujesz zespół, przejmujesz również odpowiedzialność za ludzi, którzy w nim są. Szybko docierają do Ciebie rozmaite oczekiwania pracowników. Im większy zespół, tym naturalnie jest ich więcej. Przełożeni, którzy umożliwili Ci awans, również mają od Ciebie swoje oczekiwania i wymagania.

W związku z tym mówimy, że szef chodzi z „plecakiem”. Na górze tego plecaka jest otwór, przez który Twoi podwładni i przełożeni „wrzucają” swoje oczekiwania. „Plecak” stopniowo się napełnia.

Dodatkowo oczekiwania Twoich podwładnych i przełożonych często bywają rozbieżne. Pracownicy proszą o podwyżkę, zwierzchnicy mówią: Tnij koszty! Pracownicy mówią: Zmniejsz targety, limity, wymagania…, zwierzchnicy: Zwiększaj efektywność zespołu! Pracownicy domagają się dodatkowych zasobów, sprzętu, ludzi. Zwierzchnicy chcą, abyś osiągał wyniki tym zespołem i tymi zasobami, które są.

Gdy „plecak szefa” staje się zbyt ciężki

Wielu menedżerów ma „plecak” szeroko otwarty. Zgadzają się, by pakować do niego wszystko, co „wrzucą” podwładni i zwierzchnicy. W pewnym momencie w „plecaku” mają taki ciężar zadań, celów i oczekiwań, że nogi zaczynają im się uginać…

Stąd poczucie, że Nie tak to sobie wyobrażałem…. Pojawia się frustracja i zmęczenie ilością zadań. Może wręcz nie wystarczyć czasu, by wszystkim dobrze się zająć. Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że o 17 skończył się dzień pracy i Twoi ludzie spokojnie opuszczają biuro, a Ty zostajesz jeszcze z całym pakietem zadań do zrobienia? Mija godzina 18, mija 19, a Ty ciągle w pracy…?

Z perspektywy Twoich pracowników możesz mieć wizerunek świetnego szefa. Przyjmujesz od nich wszystko i załatwiasz wszystkie ich problemy. Nawet Ty sam, choć przez moment, możesz czuć się wszechmocny, wszechwładny i niezastąpiony. Niektórym nawet sprawia to przyjemność…

Ryzyko jest takie, że przyjąłeś na siebie (do swojego „plecaka”) tyle obowiązków, że nie masz szans wyrobić się ze wszystkim. I jest tylko kwestią czasu, kiedy pojawi się wyczerpanie psychiczne i fizyczne.

Może się zdarzyć, że w pewnym momencie powiesz: Dość! „Plecak” zamknięty, nie przyjmuję nic więcej! Na drzwiach gabinetu pewnego menedżera widziałem nawet kartkę z napisem:
Jeżeli przychodzisz z problemem i nie masz przynajmniej 3 rozwiązań, to nie wchodź!

W ten sposób szybko ubywa tematów i problemów do pracy. Tyle, że w ten sposób „tracisz ludzi” – ucinasz kontakt z pracownikami. Budujesz wizerunek szefa niedostępnego. Takiego, który nie daje wsparcia, z którym o niczym nie można porozmawiać, szefa któremu po awansie „woda sodowa strzeliła do głowy”. Jednocześnie ryzykujesz utratą zaufania swoich zwierzchników. W końcu jednym z ich oczekiwań jest, że będziesz zarządzał swoim zespołem. A to się nie dzieje…

Jak zarządzać „plecakiem szefa”?

Szeroko otwarty „plecak” nie jest korzystny, bo nogi mogą ugiąć się pod jego ciężarem. „Plecak” zamknięty (uniemożliwienie dostępu pracowników do szefa) również nie jest korzystny. Co prawda „plecak” robi się pusty. Tylko po co w firmie menedżer, który nie ma nic do roboty? Być może to stanowisko do likwidacji?

Alternatywą jest świadome zarządzanie zespołem i relacjami z przełożonymi. Jego częścią jest podejmowanie przez Ciebie decyzji:

  • Co sam wezmę do swojego „plecaka”, a co przekażę dalej, np. delegując zadania i odpowiedzialność zespołowi?
  • Jakie dam wsparcie pracownikom w rozwoju kompetencji, żeby realizowali zadania równie dobrze jak ja?
  • Jaki rodzaj relacji uda się zbudować z przełożonymi?

Właśnie do tego potrzebne są kompetencje menedżerskie: delegowanie zadań, wyznaczanie celów, egzekwowanie zadań, wspieranie rozwoju pracowników, systemy motywacyjne oparte na identyfikacji z zadaniami. Warto je trenować, by nie wpadać w pułapkę zbyt ciężkiego „plecaka szefa”.

Najbliższa możliwość treningu:

Najbliższe otwarte szkolenia dla menedżerów:
 
Szkolenie menedżerskie: Zarządzanie zespołem i motywowanie »
Szkolenia otwarte: Warszawa, 8-9 lipca 2020 r., Warszawa, 26-27 sierpnia 2020 r.
 

 

Szkolenie coaching: Zwiększanie skuteczności zespołu handlowego »
Szkolenie otwarte: Warszawa, 9-10 grudnia 2020 r.

Szkolenia STS z tego tematu:

Skomentuj:

1 komentarz

  1. Najczęściej dotyka nas sytuacja, kiedy jednego dnia byliśmy wyróżniającym się pracownikiem bez podwładnych, a potem w ramach docenienia naszego potencjału/”przypadku”/wygranej rekrutacji/zmiany firmy, stajemy się po raz pierwszy managerem. Dobre firmy i przełożeni szczególnie wspierają takie osoby, bo przecież jaki początek …, a inni mówią przecież właśnie jego awansowaliśmy, bo da sobie radę w noszeniu swojego plecaka albo “co Cię nie zabije …”. Tylko, że im świat szybciej pędzi, tym ważniejsza jest dbałość o rozwój i wsparcie managerów na każdym szczeblu, a szczególnie tych na początku swojej drogi.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przed wysłaniem komentarza, prosimy o zapoznanie się z naszą polityką prywatności.

∧